Tualeta, czyli salon lektur

Nie myślcie czasem, że największą zasługę w naszej edukacji miała sowiecka szkoła, Biblioteka im. Nadieżdy Krupskiej, Biblioteka im. W. I. Lenina lub jakiś tam państwowy Uniwersytet Łomonosowa. Przyznaję, że i one zajmują poczesne miejsce w naszym systemie oświaty. Jednak tualeta – jeśli chodzi o nasze kształcenie – przebija wszystkie instytucje edukacyjne i kulturalne. Tak więc, gdy zdarzy nam się wysyłać podziękowania ludziom i instytucjom, które nas ukształtowały i wychowały, powinniśmy również pamiętać o podziękowaniach dla owego sanktuarium sowieckiej kultury – tualety.

W taki właśnie sposób Vasile Ernu, autor książki Urodzony w ZSRR, opisuje wyjątkowe miejsce, jakie zajmowała toaleta w życiu każdego mieszkańca ZSRR. Jego zdaniem funkcja WC wybiegała daleko poza kwestie przyziemne i stanowiła swoisty ośrodek kształtowania myśli. Wszystko za sprawą książek, które były niezbędnym elementem rytuału wizyty w tualecie.

I rzeczywiście, kiedy idziesz do tualety, to z szacunku dla tego miejsca powinieneś mieć przy sobie dwie rzeczy. Książkę i papier toaletowy. (…) Jeśli chodzi o książkę, to nie istnieją tu wyraźne preferencje związane z jej tematyką. Wszystko zależy od ciebie. Wolno ci zabrać każdą książkę, którą chciałbyś przeczytać. Tualeta jest doskonałą czytelnią i miejscem, z którego wyszła nieprzebrana rzesza najwybitniejszych sowieckich intelektualistów.

Ernu nie jest odosobniony w swoim postrzeganiu społecznej funkcji toalety. Warto zauważyć, że coraz więcej publicznych WC, ulokowanych chociażby w klubokawiarniach, oferuje swoim gościom półeczki z książkami.

Z okazji Prima Aprilis, z przymrużeniem oka, prezentujemy naszym Czytelnikom zdjęcia nietypowych Salonów Lektur z różnych zakątków świata…

Jedzenie zamiast książek

Statystyki związane ze stanem polskiego czytelnictwa są druzgocące. Blisko 2/3 Polaków w ogóle nie sięga po książki, zaś do regularnego obcowania z literaturą przyznaje się zaledwie co dziesiąty. Ale ten problem to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Kryzys rynku książki można częściowo zrzucić na karb cyfryzacji literatury i prasy – zamiast kupować publikacje papierowe, sięgamy raczej po ebooki; zamiast przeglądać drukowaną prasę codzienną, zaglądamy na portale informacyjne. To jednak nie tłumaczy całości zjawiska.

Spadek czytelnictwa jest niewątpliwy – czytamy coraz mniej. Według doniesień Biblioteki Narodowej z 2012 roku, w perspektywie dekady odsetek osób czytających regularnie (7 książek rocznie lub więcej) spadł dokładnie o połowę. Z mapy Polski znikają kolejne księgarnie, a rynek czytelniczy się kurczy. Warto się zastanowić, co jest przyczyną, a co skutkiem tego stanu rzeczy.

FreeDigitalPhotos.net

FreeDigitalPhotos.net

Na początek kilka spostrzeżeń. Po pierwsze – nie tylko jakość literatury, a może nawet ona w najmniejszym stopniu, ma wpływ na jej ewentualny sukces komercyjny. Widać to chociażby na przykładzie głośnej ostatnio sprawy Kai Malanowskiej i jej szeroko komentowanego w mediach oburzenia na niskie zarobki pisarzy, odzwierciedlające brak zainteresowania odbiorców ich twórczością mimo licznych literackich nagród i wyróżnień, które rzekomo miałyby się przełożyć na zwiększenie sprzedaży tytułu. Nie ma oczywiście nic zaskakującego w tym, że spora część książek przechodzi bez echa.  Niemniej bez względu na wartość literacką pisarstwa Malanowskiej, którego ocena zawsze będzie subiektywna, fakt, że po książkę sięgnął mało kto, może mieć zupełnie inne – całkiem prozaiczne – przyczyny.  Otóż problem tkwi w dostępności książek w ogóle, a w szczególności tych wydanych przez małe i średnie oficyny. Drastycznie spada liczba księgarni, a ich oferta staje się coraz bardziej jednolita. Na wszystkich półkach widnieją niemal te same tytuły. Wydawnictwa ponoszą coraz większe koszty dystrybucji (sięgające często nawet 55% ceny książki), przez co z gry odpadają najmniejsze, a rynek opanowują najprężniej działające przedsiębiorstwa, których oferta niekoniecznie jest najbardziej atrakcyjna – jest po prostu najbardziej znana i najłatwiej dostępna dostępna.

Ubolewanie nad obniżającymi się kompetencjami kulturowymi społeczeństwa jest zatem nie w pełni uzasadnione. Spadek czytelnictwa może mieć swoje przyczyny nie tylko w tym, że internetowe przekazy audiowizualne kształtują nawyki wyrywkowego przyswajania tekstów, lecz także w coraz trudniejszym dostępie do zróżnicowanej oferty czytelniczej. Oczywiście przemiany gospodarcze nie są jedynymi czynnikami, powodującymi taką sytuację. Zjawiska socjologiczne wydają się nie mniej ważne.

Mowa przede wszystkim o niepokojącym przekształcaniu się znaczenia słowa ‚kultura’. Do tej pory pojęcie to wiązało się z dorobkiem będącym nośnikiem ważnych wartości i idei. Obecnie można zauważyć stosowanie tego terminu do zjawisk zupełnie niezwiązanych z trwałymi wytworami ludzkiego geniuszu i talentu. Przykład? Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, prowadzący do tej pory studia z zakresu socjologii i nauk społecznych, uruchomił ostatnio nowy kierunek studiów podyplomowych pod tytułem… Kultura kulinarna. To nie jest jednak odosobniony przypadek takiego użycia słowa ‚kultura’. Dział o podobnej nazwie mieści się w jednym z warszawskich Empików (oferuje narzędzia i pomoce związane z gotowaniem) i wygląda na to, że coraz bardziej wypiera książki, czyli to, co miało być podstawą działalności tej sieci sklepów. A to jeszcze nie wszystko. W Kamienicy Braci Jabłkowskich, gdzie dotychczas mieściła się jedna z największych stołecznych księgarni – Traffic Club – znajduje się obecnie… bazar z żywnością „ekologiczną”. Czy to oznacza, że zainteresowania społeczeństwa przeniosły się z kultury (rozumianej tradycyjnie) na konsumpcję? Miejmy nadzieję, że jest to jedynie przejściowa moda i kryzys, który niebawem zostanie zażegnany. Propozycje rozwiązania są jednak wciąż przedmiotami dyskusji.

Inspiracje Shahrnush Parsipur

Shahrnush Parsipur to pisarka znana nie tylko w swoim ojczystym Iranie, ale i na całym świecie. Międzynarodową sławę przyniosła jej książka Kobiety bez mężczyzn. Co jest inspiracją dla tej niezwykłej kobiety? O czym mówi i co stara się przekazać swoim czytelnikom?

Pisarka nie boi się mówić otwarcie o kobietach w irańskim społeczeństwie. Opowiada nie tylko o ich pozycji w tym odmiennym świecie, lecz również o ich problemach. Dzięki tematom, które porusza w swoich książkach jest inspiracją dla wielu młodszych autorek. Parsipur stała się swego rodzaju mentorem, u którego rady poszukują początkujące twórczynie. Często zdarza się, że otrzymuje teksty oraz dołączone do nich prośby o opinię od początkujących pisarek, zainspirowanych jej twórczością, które przygotowują swoje książki do wydania. Z uśmiechem przyznaje, że w swojej twórczości sama również inspirowała się dziełami innych pisarzy. Kto więc wywarł wpływ na twórczą pracę tej pisarki?

W pierwszej kolejności wymienia Fiodora Dostojewskiego, jako tego, którego darzy największym uwielbieniem. Śmieje się, że jest jej pierwszą platoniczną miłością, z czym wiąże się pewna historia z jej życia. Kiedy uczęszczała do katolickiej szkoły we Włoszech, w każdą niedzielę zakonnice, które prowadziły tę placówkę, opowiadały uczniom o Bogu. Parsipur wspomina, że słuchając ich, zawsze myślała, że jeśli byłaby chrześcijanką i miałaby zostać oblubienicą Chrystusa, to jednak wolałaby wyjść za Dostojewskiego.

Kolejną jej inspiracją stała się powieść angielskiego pisarza Carola Dickensa Wielkie nadzieje. Przeczytała ją ponad trzydzieści razy i nie zawahałaby się sięgnąć po tę książkę kolejny raz. Po raz ostatni towarzyszyła jej podczas pobytu w irańskim więzieniu. Wtedy to poczuła, że chociaż zna tę historię na pamięć, to wywiera ona na niej takie samo wrażenie, jak za pierwszym razem. Co ciekawe, nie czytała nigdy żadnej innej powieści tego autora. Parsipur nie odmawia zasług w kształtowaniu jej stylu również literaturze latynoamerykańskiej. Jako swoich mistrzów tego nurtu wymienia Gabriela Gárcię Márqueza i Jorge Luisa Borgesa. To pod ich wpływem styl pisarstwa Parsipur przybrał formę poetyki magicznego realizmu – dominującego nurtu Ameryki Łacińskiej. Lecz nie są to jej jedyne inspiracje.

Wskazuje też na mitologię, nie tylko grecką czy rzymską, ale też m.in. sumeryjską czy rodzimą, irańską, jako kolejne ze źródeł, które odcisnęło na niej swoje piętno. Podczas studiów zainteresowała się wróżbiarstwem chińskim, filozofią i religią Chin. Na własną rękę zaczęła poznawać ten kraj, jego bogatą kulturę i wielowiekową tradycję. Po nitce do kłębka, następnie kolej przyszła na Indie, a wpływ mitologii chińskiej, indyjskiej i irańskiej wciąż jest widoczny w jej utworach, tak jak właśnie w Kobietach bez mężczyzn. Ale czy znalazł się ktoś z własnego podwórka, kto zachwycił ją równie mocno jak wspomniani twórcy?

Zdecydowanie tak. Spośród Irańczyków najważniejszym twórcą według Parsipur jest Sadeq Hedayat. Studiował on literaturę zachodnią, a czerpał z dokonań takich pisarzy jak Allan Edgar Poe czy Franz Kafka. Pod koniec lat 30. wydał powieść Blind Owl (polski tytuł – Ślepa sowa). Tekst ten uznano za irańskie arcydzieło literackie XX wieku, z czym w stu procentach zgodziła się Parsipur. Ceni ona ten utwór i przyznaje, że wywarł na niej niesamowite wrażenie. Nawiązała do niego w dwóch książkach: najpierw w Touba and Meaning of Night (dosł. ‚Touba i sens nocy’), a następnie w Blue Intellect (dosł. ‚Niebieski intelekt’).

A na koniec ciekawostka; Ślepa sowa ukazała się w polskiej wersji w 1979 nakładem wydawnictwa PIW. A dziś możecie ją kupić na Allegro. Ceny zaczynają się już od 1,50 zł.

M.G